pogoda: Półwysep Helski - Hel, Zatoka Pucka wiecej
Na półkach księgarskich ukazała się ciekawa pozycja opiewająca uroki życia na Półwyspie Helskim.
Książka Krzysztofa Pasierbiewicza pt. Epopeja Helskiej Balangi GRUPA to bibliofilskie wydanie albumowe, w którym autor podjął próbę odmalowania piórem i starą fotografią, niepowtarzalnego klimatu kurortów helskich, od czasów przedwojennych aż po dzień dzisiejszy.
W książce autor zapisał w CZASIE swoisty towarzyski fenomen, stworzony przez przyjeżdżającą do Jastarni, od wielu dekad, legendarną GRUPĘ dzisiaj już kultowych, charyzmatycznych postaci, kształtujących na Półwyspie Helskim zupełnie nową szkołę, wytwornej rozrywki elit ekskluzywnego kurortu.
W książce możecie Państwo odnaleźć owiane legendą, już nieistniejące, świątynie kultowych spotkań towarzyskiej śmietanki zeszłego półwiecza, a również miejsca nowe, gdzie można jeszcze odnaleźć, odporny na upływ CZASU, jedyny w swoim rodzaju klimat tamtych wspaniałych lat.
Epopeja Helskiej Balangi to jak pisze recenzent: wzruszający opis grupy przyjaciół złączonych PONADCZASOWĄ miłością do Jastarni, morza, słońca, piaszczystych plaż, nade wszystko jednak pragnieniem wolności, spontanicznej zabawy i beztroskiego spędzania czasu na przekór szarzyźnie, sztampie i bylejakości, to barwna rewia złotej młodzieży epoki Beatlesów, niebieskich ptaków, artystów, bawidamków, karciarzy, birbantów, lecz również, a może przede wszystkim, przysłowiowych okularników, przyjeżdżających na Półwysep Helski ludzi prawdziwej sztuki i głębokiej wiedzy.
Głównym powodem napisania książki, była chęć darowania czternastoletniej córce autora, drukowanego zapisu opowiadającego jej o tym, iż mimo upływu CZASU, są w ludzkim życiu wartości na przemijanie odporne. A co równie ważne, przekazanie jej starannie wydanego zapisu książkowego wyrażonego w języku polskim, którego to języka, jej pokolenie świata Internetu, powoli używać przestaje.
Nie mniej ważnym powodem napisania książki była nieśmiała próba zatrzymania w CZASIE, wszechobecnego kiedyś na Półwyspie Helskim, niezapomnianego klimatu, kultowej balangi lat sześćdziesiątych. Owego kuriozalnego stanu cudownej, sielskiej i całkowicie bezkarnej beztroski ludzi szczęśliwych chwilą, pachnących słońcem i morską bryzą, nie mających nic do stracenia szczęśliwców, nie bojących się jutra.
Pionierom "Grupy", ziemia obiecana Jastarni, prócz cudu niezwykłej natury Półwyspu, ofiarowała również wiekuiste bogactwo boskich owoców morza, a początkowo nieufni tubylcy, zrazu ostrożnie, później coraz śmielej, zaczęli zdradzać poznanym przybyszom, skrywane przez wiele lat, najbardziej sekretne tajniki starej kaszubskiej kuchni, a owym wybranym przez Boga szczęśliwcom, nawet w najcięższych czasach pamiętnej "epoki octu" w Jastarni nigdy nie zbrakło sytej, posilnej strawy.
Obiady jadało się wtedy w Jastarni, obowiązkowo i wręcz rytualnie u Wawrzyniaka, gdzie smażony na blasze, rozpływający się w ustach puchaty dorszowy filet smakował jak pokarm bogów, a u wrót tej legendarnej garkuchni oczekiwały w pokorze wręcz tasiemcowe kolejki najbardziej znanych person tamtych pamiętnych lat.
Gdy upał już nieco zelżał, przed rybackimi domami, na nieco koślawych zydlach, wystawiano tace mieniących się srebrem rolmopsów z gorczycą i wielkie pachnące jałowcem patery pełne, przesypywanych kryształami soli, świeżo wędzonych fląder, połyskujących w blasku gasnącego słońca miodową barwą jantaru.
Pod wieczór zaś, zaczynał się snuć po Jastarni niezapomniany aromat "świętego dymu" starych kaszubskich wędzarni, wabiący najwybredniejszych z wybrednych smakoszy do tych zaczarowanych miejsc, gdzie jak w cynamonowych sklepach, na osmalonym, kutym ręcznie ruszcie zwisały ciężko ociekające świeżym, jeszcze ciepłym sokiem szkarłatno brunatne płaty szlachetnego łososia, i płaczące przekłutymi na przestrzał oczami grona opasłych węgorzy, wędzonych z tajemną maestrią na czereśniowym drewnie, owych nieziemskich cymesów o smaku, który podlany kieliszeczkiem "czystej" przywracał wątpiącym pewność, że życie potrafi być piękne.
red.: Tomasz Zając, Krzysztof Pasierbiewicz